niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 8

Czułam zapach kwiatów i skoszonej trawy, gdy szliśmy przez park. Paparazzi podążali za nami jak sępy. Podczas spaceru nasze ręce były za sobą splecione. Ręka Harrego sporadycznie ściskała moją.
"Masz naprawdę małe ręce."zaśmiał się, przyciągając moją rękę tak, aby ją zbadać.
"Nie mam." szarpnęłam moją rękę z powrotem, wkładając ją do kieszeni. "Po prostu twoja jest ogromna." uśmiechnął się, potrząsając swoją głową, gdy światła wokół nas zaczęły migać. Teraz paparazzi zwykle byli wszędzie gdzie poszliśmy; mam przeczucia, że kierownictwo płaci im, aby byli tam gdzie my; co ma sens. W miarę gdy zbliżaliśmy się do małego stawu, Harry umieścił swoją dużą dłoń na mojej tali, lekko ściskając, powodując, że podskoczyłam.

"Masz łaskotki?" podekscytowanie wypełniło jego oczy i mogłam przewidzieć co stanie się dalej. Pokiwałam przecząco głową, ale on lekko ścisnął mój bok, powodując, że krzyknęłam. Kiedy spróbował ponownie, trzepnęłam jego rękę, strzelając mu rozdrażnione spojrzenie. "Przepraszam, chciałem tylko sprawdzić."zaśmiał się, wciąż trzymając swoją rękę na mojej talii. Raz po raz zacieśniał swój uchwyt, powodując moje wyrwanie się z jego uścisku po czym patrzenie się na niego gniewnie. Kontynuowaliśmy nasz spacer, podczas gdy ja skarżyłam się na moje bolące stopy. Harry jęknął i powiedział, że będziemy jeszcze tylko troszkę.
Po tym jak odwiedziliśmy mały staw w pobliżu lasu, Harry wreszcie zasugerował powrót, choć nie jestem pewna, gdzie mamy iść. Oczywiście, Harry też nie wiedział, bo krążyliśmy cały czas wokół tej samej grupy drzew.

"Dlaczego nie możemy po prostu spytać kogoś gdzie mamy się kierować?"
"Bo wiem, gdzie idę." wskazał na przód. "Widzisz? Tuż za miejscem tam jest, erm, niedaleko do miejsca gdzie mamy wracać..." przewróciłam oczami. Zgubiliśmy się. Słońce zaczęło zachodzić, a my jakimś sposobem byliśmy bardziej zgubieni niż wcześniej. Paparazzi nie było już wokół nas. -Prawie jesteśmy...
"Harry, po prostu zadzwoń do kogoś." tylko potrząsnął głową, zapewniając mnie, że wie gdzie jesteśmy. "Dobra.' wyciągnęłam mój telefon i włączyłam nawigacje. W parę sekund, zaczęłam prowadzić Harrego w odpowiednim kierunku, ignorując jego protesty.
'Wiedziałem gdzie jesteśmy." jego głęboki głos zaskoczył mnie po kilku minutach ciszy. "Nie musiałaś tego robić."
"Przepraszam- zaśmiałam się. 'Też nie trzeba było mnie szczypać.
'Trafiłaś."

Zobaczyliśmy tłum paparazzi, przy wejściu do parku, czekających na nasz powrót. Nagle ręka Harrego zjechała z mojej talii na tyłek. Wybaczam ci. Poczułam ciepło powstające na moich policzkach. Spojrzałam na twarz Harrego, próżny z jego słynnym bezczelnym uśmiechem.

"Nie kładź tam rąk, Styles." powiedziałam, kiedy byliśmy blisko paparazzi. Jego ręka wróciła do mojej talii, wypełniając mnie ulgą. Zadowolenie na jego twarzy zastąpiło poważne spojrzenie, jego brwi zacisnęły się gdy minęliśmy błyskające kamery i stworzyliśmy swoją drogę do jego samochodu. Droga do domu była niezręczna i cicha.
___________________________________________________________________________________
Przepraszam za długa nieobecność.
Natt.x