niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział 7

Buzz. Buzz.
  Jeszcze raz odświeżyłam tumblr'a zanim sprawdziłam mój telefon. 'Pół-oficjalna randka dziś wieczorem o   7.00. Twój strój zostanie dostarczony do twojego mieszkania. -Catherine.' Mam parę godzin, żeby doprowadzić siebie do porządku, więc dalej przewijałam mój pulpit. Minuty zamieniły się w godziny, a wkrótce rozniosło się pukanie do drzwi. Doczołgałam się do drzwi, po czym otworzyłam je i zobaczyłam śliczną blondynkę.

  "Musisz być Ariana." uśmiechnęła się. "Catherine wysłała mnie żebym przygotowała cię na twoją randkę. Jestem Lou.- Jasna cholera, Lou Teasdale zamierza zrobić mi makijaż. Odwzajemniłam uśmiech i wpuściłam ją do środka, starając się nie wyglądać na bardzo podekscytowaną.

  "Nie wiedziałam, że przyjdziesz tak wcześnie.-"Spojrzałam w dół na swoje ubrania. Szorty i stary top. Nie wspominając o tym, że moje włosy przypominały mopa. "Prawdopodobnie wyglądam teraz jak bezdomny." zaśmiała się i potrząsnęła głową.
  "Widziałam o wiele gorszych, zaufaj mi." zachichotała. "Może wskoczysz pod prysznic, a kiedy wyjdziesz zaczniemy?" kiwnęłam głową i przeprosiłam, zanim poszłam do łazienki.

  Gdy wróciłam do salonu, zostałam zaprowadzona na kanapę, gdzie Lou zaczęła nakładać puder na moją twarz. Dodała maskarę i inne rzeczy, które nie mogłam nawet wymówić, ale naprawdę martwiło mnie to co na sobie miałam. Kiedy mój makijaż był skończony, Lou myślała chwilę co zrobić z moimi włosami. Zadecydowała, że zepnie je i w ciągu kilku minut, mogłam zobaczyć mój strój. Byłam ubrana w elegancką niebieską sukienkę, która sięgała mi do połowy uda i w pasujące do niej obcasy. Po tym jak Lou mnie zobaczyła, uśmiechnęła się promiennie. Miała już coś powiedzieć, ale jej telefon zadzwonił. Lou coraz bardziej pochłonięta była długą rozmową, tym samym pozostawiając mnie siedzącą obok niej w zakłopotaniu, podczas jej rozmowy. Po chwili, szybko się ze mną pożegnała i poszła. Mój telefon za wibrował na stole, informując mnie o nowej wiadomości. 'Jestem w drodze'. To pierwszy raz, gdy dostaje wiadomość od Harrego. W ciągu kilku minut stał już w progu moich drzwi, ubrany w ekstrawagancki garnitur z niebieskimi guzikami.

  "Wyglądasz uroczo." Stwierdził. "Ta sukienka wygląda na tobie naprawdę ładnie." Przewróciłam oczami, czując rumieńce wkradające się na moje policzki. Uśmiechnął się bezczelnie, a ja próbowałam powstrzymać uśmiech, ale nie udało mi się to.

  "Ty też." Gdy byliśmy już na zewnątrz, Harry pokierował mnie w kierunku limuzyny zaparkowanej kilka metrów od chodnika. Znów otworzył dla mnie drzwi zanim okrążył samochód i usiadł koło mnie.

  "Gdzie jedziemy tym razem?" zapytałam, kiedy minęliśmy już kawałek drogi.

  "W mieście jest pokaz mody."Więc, dotarcie tam nie powinno zająć zbyt długo. "Będzie tam masa paparazzi."

Tak szybko jak zajechaliśmy na miejsce, moje drzwi zostały otwarte przez wielkiego, muskularnego faceta. Poczekałam na Harrego i poszliśmy w kierunku wejścia. Oślepiające światła kamer naokoło nas ogłuszyły mnie na moment, ale po chwili było już w porządku. Zobaczyliśmy Catherine wymachującą na nas rękami i nagle ręka Harrego oplotła moją. Zaczęła iść w naszym kierunku z gniewnym spojrzeniem.

  "Wiecie ile jest tu paparazzi?"Harry i ja oboje rozejrzeliśmy się dookoła i skinęliśmy. "Będziecie musieli robić trochę więcej niż trzymanie się za ręce, jeżeli chcecie sprzedać ten związek!" jest wyraźnie zła z naszego braku czułości. "Lepiej, żebym naprawdę uwierzyła, że coś was do siebie ciągnie przed końcem pokazu, albo oboje będziecie tego żałować." z tą uwagą odeszła w kierunku wejścia, gdzie rozmawiali ludzie.
  "Co ona tak naprawdę może zrobić?" spojrzałam na Harrego, który wydawał się być zamyślony. -Harry?"

  "Oh, możesz się zdziwić."oplótł mnie ramieniem w tali i zaprowadził w kierunku wybiegu. Usiedliśmy na zarezerwowanych miejscach i próbowaliśmy wyglądać jakbyśmy byli zainteresowani tym co mamy sobie do powiedzenia, dopóki światła przygasły i pokaz się zaczął. W połowie pokazu była krótka przerwa podczas której światła nabrały jasności. Harry zwrócił uwagę na wściekle wyglądającą Catherine siedzącą parę miejsc od nas. Co stało się potem, totalnie mnie zaskoczyło.
Ręka Harrego znalazła się na moim karku, a on pochylił się, złączając jego pulchne usta z moimi, usuwając przestrzeń pomiędzy nami. Na początku się wahałam, nie wiedząc jak zareagować. Zakończył zanim zdążyłam dodać jakieś emocje w ten pocałunek, ale zauważyłam, że światła wokół nas znów zaczynają ciemnieć.

  "Co to było?" Spytałam; naprawdę byłam wzięta z zaskoczenia w tym pocałunku, zwłaszcza gdy się skończył.

  "Po prostu coś dla mediów."zaczął znowu skupiać swoją uwagę na pokazie. Oh.

***********************************************************************************
No i drugi rozdział tego dnia jako pokuta.Teraz chyba będę częściej dodawać rozdziały.Nie jestem jakąś doświadczoną tłumaczką, dlatego przetłumaczenie rozdziału zajmuje mi trochę czasu.Dlatego przepraszam za to jeśli w ogóle ktoś to czyta.

Natt.x

Rozdział 6

  Wróciłam do domu późno; Harry zaciągnął mnie na kolejkę, która utknęła na godzinę. Nie mogliśmy się poruszyć dopóki znów nie zaczęła działać płynnie.

 Tak szybko jak weszłam do mieszkania, poczułam coś innego. Ściany były praktycznie gołe, połowa zdjęć, które były na nich zniknęła. Parę poduszek z kanapy wraz ze starą różową lampą Cassidy, również zniknęło. Gdybym nie wiedziała lepiej, pomyślałabym, że się spakowała.

  "Cass?" zawołałam, czekając w salonie aż usłyszę jej odpowiedź i powie mi gdzie wszystko zniknęło.

  "Tutaj!" głos pochodził z jej sypialni. Przeszłam przez hol i otworzyłam. Zdziwiłam się, gdy zobaczyłam jej chłopaka Chris'a wraz z nią w pokoju. "Co jest?"Zachowywała się tak, jakby nic się nie działo, gdy pudełka pełne jej rzeczy rozprzestrzeniają się po całym pomieszczeniu.

  "Ty mi powiedz."rozejrzałam się dookoła. -Dlaczego te pudełka są wszędzie?- uśmiech pojawił się na jej twarzy, a oczy były pełne emocji.

  "Zamieszkam z Chris'em!" Ona żartuje, prawda? Wpatrywałam się w nią z szokiem. Cassidy wyprowadziła mnie z pokoju. "Co się stało?"

  "Co się stało?" Zaczęłam. "Kurwa, opuszczasz mieszkanie, za które obydwie powinnyśmy płacić, bez uprzedzenia mnie o tym i wyprowadzasz się z facetem, którego poznałaś parę miesięcy temu!" Patrzyła na mnie z niedowierzaniem, jakby to co przed chwilą powiedziałam było poza granicą. "I tak po prostu wszystko spakowałaś! Kiedy planowałaś mi powiedzieć?" to nie tak, że nie mogę sama płacić za mieszkanie, ale fakt, że Cassidy nawet nie obchodziło to, że mnie wkurzy.

  "Ty, kurwa poradzisz sobie, Ari. Jeżeli na prawdę nie mogłabyś zapłacić rachunku, po prostu znalazłabyś coś tańszego. Tak czy inaczej, ja ledwo co płaciłam za to mieszkanie, i jakiś facet? Jakiś facet? Nie był jakimś pieprzonym facetem, kiedy potrzebne było ci moje auto do jazdy do jego mieszkania. Nie był tylko jakimś facetem, gdy rozbiłaś moje auto, nie był jakimś fa..."

  "KURWA, OPŁACIŁAM TWÓJ SAMOCHÓD, CASSIDY.!" Chris otworzył drzwi i wyszedł. "Tylko dlatego przeprowadziłam się w to miejsce, bo ty praktycznie błagałaś mnie o to. Kurwa, nie chce cie znać." Spojrzała na mnie, potem na Chris'a.

  "Dlaczego po prostu nie możesz być szczęśliwa dla mnie? Myślałam, że byłyśmy przyjaciółkami." Kurwa, czy ona jest poważna? " Jesteś zazdrosna?"

  "Tak, Cassidy. "wyplułam z sarkazmem. "Jestem tak cholernie zazdrosna."wywróciła oczami, i po prostu zepchnęła mnie z jej drogi."

  "Chris, po prostu weź moje pudełka do mojego samochodu. Będę czekać." odchodząc mruczała przekleństwa pod nosem.

  Kilka minut później, obserwowałam, jak jej i Chris'a samochód wyjeżdża z parkingu i odjeżdża. Zgaduje, że nigdy nie będę mieć już współlokatorki.
Lub najlepszej przyjaciółki.
                                               **********************************************************************************

                                                                             Wiem.
                                                               Strasznie długo tłumaczę. 
                                           I przepraszam za to tą jedną osobę, która to czyta.   
Natt.x                            
                                                   

sobota, 14 grudnia 2013

Chapter 5

"Ari! Byłam tu jakieś cztery razy. Obudź się!" Cassidy krzyczy wyraźnie podirytowana. Zeszłej nocy nie spałam do późna wymyślając w głowie różne scenariusze dzisiejszego dnia. Każdy kończył się źle. "No dalej!" Zaczyna skakać po łóżku.

"Dlaczego sądziłam, że dzielenie apartamentu z Tobą to dobry pomysł?" To tylko sprawiło, że skakacze jeszcze bardziej. "Przestań," Jęknęłam. "Która godzina?"

"Po trzeciej. " Kurwa, pośpiesznie wytrącam się z łóżka. Cassidy wychodzi z pokoju, zostawiając otwarte drzwi tylko po to by mnie wkurzyć.

Po krótkim prysznicu wciskam się w spodnie i zakładam czarny top mając nadzieje, że Harry nie oczekuje niczego bardziej formalnego. Wiadomość, którą wczoraj otrzymałam mówiła tylko, "16.00. Okazyjny strój.-Catherine." Nakładam eyeliner i przeczesuje moje mokre włosy. Nie mam czasu na suszenie.
Cassie zderzyła się ze mną w drodze do salonu. "Harry właśnie zatrzymał samochód!" Jasna cholera, to się naprawdę dzieje. Usłyszałyśmy pukanie do drzwi i byłyśmy wystarczająco pewne. Kiedy otworzyłam je, Harry stał przed moimi oczami, ubrany w obcisłe dżinsy i topem z dużym dekoltem.

"Cześć" Obdarzył mnie pół-uśmiechem. "Jesteś gotowa?" kiwnęłam głową i krzyknęłam pożegnanie do Cassidy. Kiedy wyszliśmy z budynku, Harry zaprowadził mnie do jego samochodu i otworzył dla mnie drzwi. Wszystko co mogłam powiedzieć to proste ''dziękuje''. W ogóle nie rozmawialiśmy w samochodzie, ale jego radio było włączone.

"Więc, gdzie jedziemy?" Wreszcie znalazłam w sobie odwagę by zapytać, po 20 minutach niezręczności w jego samochodzie.

"W mieście jest karnawał."Ściszył radio,"Pomyślałem, że to może być zabawne." Fajnie. "Jeżeli ci to odpowiada?"

"Tak, brzmi świetnie."Uśmiechnęłam się, "Jestem najlepsza w rzucie obręczą."

"Ze mną nie masz szans." Obrócił głowę i przez moment poważnie na mnie patrzył zanim wybuchnął śmiechem.

"Czy to było wyzwanie?" Zaśmiał się i kiwnął głową, doceniając moje możliwości. "Przygotuj się na przegrana, Styles."

Gdy wjechaliśmy na parking, Harry kręcił przez chwilę, próbując znaleźć dobre miejsce parkingowe. Ostatecznie zrezygnował, parkując koło kosza na śmieci. Tak szybko jak zrobiliśmy krok w kierunku wejścia, rój paparazzi otoczyło nas. Zmrużyłam oczy, aby uniknąć patrzenia prosto w migające kamery, ale Harry ledwo reagował. Kiedy złapał mnie za rękę i poprowadził do sekcji jazdy, usłyszeliśmy między innymi ''Harry jest tutaj!'', ale jeden z paparazzi powiedział coś szczególnego, co sprawiło, że Harry się spiął.

"Czy to twoja piąta dziewczyna w tym tygodniu?" Nie jest aż tak źle, ale wygląda na to, że Harremu naprawdę to przeszkadzało. Obrócił się w kierunku błyskającego światła, gotowy do powiedzenia czegoś ostrego, co wywołało u mnie panikę. Co do cholery mam zrobić? Ścisnęłam mocno jego dłoń, próbując przypomnieć mu, że to nie czas na takie rzeczy. Jego ręka mocniej oplotła moją, w geście uspokajającym, wziął głęboki oddech, obracając się z powrotem w kierunku diabelskiego młynu. To mogło skończyć się źle.

"Co chcesz zrobić jako pierwsze?" Obrócił się do mnie, uwalniając moją rękę i oplatając mnie w tali. Prawdopodobnie dla mediów.

"Myślę, że chce..."Zawahałam się, "skopać twój tyłek w rzucaniu obręczą" uśmiechnął się, ukazując dołeczki.

"Jesteśmy niedaleko"
|______________________________________________________________________________
Tak, wiem.Długo nie było rozdziału.Przepraszam was za to.Naprawdę.Mam jednak wytłumaczenie, a mianowicie S Z K O Ł A.Mam nadzieje, że mnie rozumiecie.I tak was mało tu jest.No, ale cóż.
Natt.x

wtorek, 19 listopada 2013

Chapter 4

 "Harry zawsze był znany w mediach jako "kobieciarz", choć daleko mu do tego."Wytłumaczyła Catherien gdy Harry wrócił na scenę, niestety nieszczęśliwy muszę dodać."Przez kilka miesięcy szukaliśmy dziewczyny do pomocy, aby plotki ustąpiły."Obdarzyłam ją pytającym spojrzeniem.

 "Dlaczego ja?"

 "Louis cię zna, dlatego możemy powiedzieć, że ciągnął cię do Harrego, aż w końcu spotkaliście się na tym koncercie," Kontynuowała " i nie powiedziałaś, więcej niż trzy zdania od kiedy tu jesteśmy. Szukaliśmy cichej dziewczyny;takiej która  nie powiedziałaby za dużo mediom.I do tego nie jesteś sławna.Nie będziesz udzielać wywiadów, więc nie będziesz zdolna do powiedzenia niczego nie niechcianego." Kiwnęłam tylko głową"Jesteś zainteresowana?"

 "Mam czas na przemyślenie tego?"Wiem ile nienawiści dostają dziewczyny piosenkarzy*.Cholera, nienawidzę kogokolwiek kto dotychczas randkował z Harrym.

 "My naprawdę potrzebujemy odpowiedzi do końca tego koncertu."Mam mniej niż godzinę."Słyszeliśmy, że magazyn TeenScoop pisze historię 'Harry-łamacz serc' i nie potrzebujemy innej fali złych wiadomości dla niego"Znów skinęłam głową.

 "Więc, co się stanie jeżeli powiem 'tak'?"

 "Więc, najpierw będziemy musieli podpisać kontrakt.On mówi o tym, że będziesz musiaął być dziewczyną Harrego przez 12 miesięcy, lecz nie możesz nikomu powiedzieć, zwłaszcza mediom, że masz  z nami umowę, w zamian będziesz otrzymywać 1,500 dolarów tygodniowo, zapewniamy ubrania dla ciebie, kiedy ty i Harry idziecie na formalne wydarzenia, także.Jeśli zerwiesz kontrakt, przestajesz być opłacana, a my będziemy musieli pozwać cię do sądu."

 "Mogę to przemyśleć?Dam wam odpowiedź przed końcem koncertu"Skinęła.

 "Tylko nie mów nikomu, zwłaszcza twojej głośnej przyjaciółce"Odprowadziła mnie z powrotem tam gdzie siedziała Cassidy i strzeliłam mi spojrzenie typu 'zamknij swoją buzię'.

 "Co to wszystko ma znaczyć?Cassie obróciła się do mnie."Co robiłaś?"

 "Um, ona chciała wiedzieć, um"Kłam, kłam, kłam"Ona chciała wiedzieć czy nie  powiedziałam komuś, o tym jak ja i Louis się spotkaliśmy, wiesz, w więzieniu."Kiwnęła głową, zadowolona z mojej odpowiedzi.Uff.

 Randkowanie z Harrym Stylesem jest zdecydowanie marzeniem każdej dziewczyny, lecz nie wiem, czy potrafię to zrobić.Przede wszystkim wszyscy zaczną mnie nienawidzić, nawet chłopcy.Szczególnie Harry, bo w zasadzie jest do tego zmuszony.Jeżeli powiem nie, on prawdopodobnie zostanie uwiązany przez kontrakt z inna dziewczyną, jakkolwiek.Jakim idiotą trzeba być, żeby przepuścić taką możliwość jak ta?Byłabym głupia żeby nie powiedzieć tak.Mam na myśli, także uratuje ich od problemu szukania innej dziewczyny, prawda?
Jakieś dwadzieścia minut później, koncert dobiegł końca, a Cassidy poszła znowu porozmawiać z chłopcami. Harrego tam nie było.
  

 "Arianna?"Cassie i ja odwróciłyśmy się, by zobaczyć Catherine za nami,"Harry chciałby z tobą porozmawiać."Wzięłam głęboki oddech i usprawiedliwiłam się gdy chłopcy wymieniali spojrzenia.Cass chrząknęła gdy ja kolejny raz odchodziłam.Catherine zaprowadziła mnie do garderoby Harrego z Harrym poza zasięgiem wzroku."Harry jest w toalecie."Wyjaśniła."Czy przyszłaś z decyzją?"

 "Tak"Zagryzłam wargę."Gdzie mam podpisać?"Jej twarz drgnęła w uśmiechu i wręczyła mi podkładkę do pisania z dość dużym pakietem dołączonym do niego.Gdy wskazywała mi gdzie muszę podpisać i wypełnić swoim adresem oraz numerem, Harry wszedł do pokoju.

 "Harry, wiem że już poznałeś Ariannę."Catherine spojrzała na niego.To nie może być bardziej niezręczne."Od teraz będzie z tobą pracować!"Harry zmusił się do uśmiechu i podał mi rękę.'Teraz możemy tylko oficjalnie to ogłosić! Masz twitter'a?"Pokręciłam przecząco głową nie chcąc ujawnić mojego konta poświęconego One Direction."Cóż, więc będziemy musieli założyć ci jedno później.Harry wymieńcie się numerami z Arianną."Zrobiliśmytak, jak kazała, następnie Harry i ja zostaliśmy skierowani do chłopców i Cassidy, którzy wydawali się być zaangażowani w bardzo ciekawą rozmowę.Harry chrząkął, gdy Catherine trąciła go przyciągając na nas całą uwagę.

'Ekhem, chciałbym tylko ogłosić," Zaczął powoli"że Arianna i ja teraz randkujemy."To było najbardziej niezręczne ogłoszenie jakie kiedykolwiek słyszałam.Cassidy zaparło dech w piersiach.Chłopcy nie wyglądali na zaskoczony, jakby wiedzieli, że to nadejdzie.

 "Dobrze, lepiej już idźcie,"Catherine przełamała niezręczną ciszę,"Harry i Arianna mają jutro randkę, a nie chcemy żeby któreś z nich było zmęczone."Cassidy wpatrywała się we mnie z niedowierzaniem, a ja próbowałam ukryć moje zaskoczenie.Jutro?

Gdy Cassidy i ja zostałyśmy wyprowadzone, Catherine pociągnęła mnie na bok."Napiszemy do ciebie o szczegółach wieczorem.Harry podjedzie po ciebie pod twój apartament."Wyszeptała zanim obróciłą się i poszła w kierunku wyjścia chłopców.Powróciłam do mojej przyjaciółki i razem wsiadłyśmy do mojego auta.Wtedy zostałam obsypana przez Cassidy pytaniami, z których na niektóre nie wiedziałam jak odpowiedzieć.
__________________________________________________________________________________
I jak opowiadanie?Podoba wam się?Bardzo zależy nam na waszej opinii.Bo przecież tłumaczymy
KOMENTARZ=PORZĄDNY KOP W TYŁEK DLA NAS
Mój twitter jakby ktoś chciał- @ILYSOML
Natt.x

czwartek, 7 listopada 2013

Chapter 3

Cholera jasna, To Harry Styles. Pierwszy idzie w naszą stronę z bezczelnym uśmieszkiem przyklejonym na jego twarzy. Cassie trąci mnie łokciem, a ja kamienieje.

"Cześć," Zaczyna.  Z każdym słowem które wypowiada, motyle w moim brzuchu wybuchają.
"Reszta powinna tu zaraz być, a Ty jesteś?"

"Cassidy Sanders," jej głos jest piskliwy, "ale możesz nazywać mnie Cassie albo Cass jedno z tych będzie spoko" Kiedy ona bełkocze coś o swoim imieniu ja stoje tam skrępowana. Wkrótce w naszym kierunku idzie Louis śledzony przez Liam'a Zayn'a i Niall'a. Cassidy przerywa w środku zdania kiedy widzi Liam'a.

"A Twoje imię ?" Harry rusza w moim kierunku kiedy reszta chłopców ustawiła się naprzeciwko niego. Brwi Louis'a unoszą się na mój widok.

"Arianna?" Wszyscy odwracamy się do Louisa który właśnie odpowiada na zadane mi pytanie. "Pamiętasz kiedy się spotkaliśmy?" uśmiecham się i kiwam.

"Yeah, Jestem Arianna Brooks." Cassidy patrzy na mnie z niedowierzaniem.

"Myślałam, że to było kłamstwo!" prawie krzyczy. Ja i Louis chichoczemy a reszta chłopców wygląda na zmieszanych.

"Znacie się?" Liam patrzy na nas. Oczywiście, Louis nie powiedział przyjaciołom o dniu w którym się spotkaliśmy. Oboje kiwamy. Wysoka, smukła kobieta w garniturze stoi obok nas kiedy Louis opowiada o tym jak się poznaliśmy. Kiedy skończył kobieta odchrząknęła przypominając im , o koncercie zaczynającym się za pięć minut. Chłopcy przepraszają udając się do garderoby. Wysoka kobieta patrzy na mnie i przedstawia się.

"Mam na imię Catherine Griffiths." Kobieta proponuje uścisk dłoni.

"Arianna, Arianna Brooks." Rozglądam się wokół starając dowiedzieć o co chodzi.

"Rozumiem, że znasz się z Louis'em?"

"Taa, spotkaliśmy się wcześniej," Mój głos się urywa. Czy zrobiłam coś złego? "Czemu? Kim jesteś?" Śmieje się na moje pytanie kręcąc głową

"Jestem tylko częścią management'u. Miło było cię poznać Arianna." Zaczyna iśc w kierunku przebieralni w której znajduję się Harry.

"Co to do chuja bylo?" Cassie wpatruje się.

"Nie mam pojęcia," wzruszam ramionami.

Siadamy kilka stóp od sceny i oglądamy koncert. Cassidy zauważa, że Harry niezbyt wczuwa się dziś w piosenki, jest trochę odległy od chłopców, skupia się na czymś innym niż koncert. Mają krótką przerwe i schodzi pierwszy z sceny. Wysoki z lokami i idąca za nim wściekła kobieta w garniturze popędzili do innego pokoju.

"Woah. Wyobrażam sobie co się stało." Cassidy wstaje próbując zdobyć lepszy widok na pokój w którym się znajdują. "Musi być źle." Kiwam. Nie chciała bym być częścią tego, cokolwiek się tu dzieje.

Moment później, Catherine stoi na zewnątrz wymawiając moje imię. Zrobiłam coś złego, prawda? kurwa.

"Co do cholery zrobiłaś?" Cassie wygląda na wkurzoną.

"Nie wiem kurwa , Cassie." Ide w kierunku kobiety, która wystawia swoje perłowe zęby. "Jest jakiś problem?"

"Niee, żadnych problemów. Mam tylko do Ciebie pytanie" Przestaje mówić i prowadzi mnie do pokoju. Odwracam się i patrze na Cassidy, która wygląda jakby własnie oglądała ostatni odcinek swojego ulubionego serialu. Harry siedzi obok stołu z papierami i patrzy na mnie przez sekunde. "Co powiesz na bycie dziewczyną Harry'ego Styles'a?"

środa, 6 listopada 2013

Chapter 2

   "Zamknij się!Żartujesz!Wyglądam mizernie, co nie?"Cassie trąciła mnie w ramię swoim łokciem i przełożyła mój telefon do jej drugiego ucha. "Jasne!tak, ok, tak" jej rozmowa z kimkolwiek na innej linii była kontynuowana w taki sposób przez moment, aż wreszcie rozłączyła się i spojrzała na mnie w szoku.

    "Co?" 

    "Wygrałam!My wygrałyśmy!"Zaczęła skakać w górę i w dół i wrzeszczeć.

    "Co wygrałaś?!Kto to kurwa był?

    "Pamiętasz, miesiąc temu zgłosiłam się do konkursu One Direction na przepustki za kulisy?"

    "Myślę, że tak.Tak pamiętam."W końcu zgłaszała się trzy razy w tygodniu dopóki konkurs się nie skończył, używając trzech różnych e-maili i mojego, swojego oraz jej mamy numeru telefonu.

     "WYGRAŁAM! WYGRAŁAM DWIE PRZEPUSTKI!" krzyknęła i chwyciła moją rękę, by znów skakać w górę i w dół. Zaczęłam skakać z nią i piszczeć, pamiętając moje spotkanie z Louis'em parę miesięcy wcześniej. Zastanawiam się czy mnie pamięta."SPOTKAMY ONE DIRECTION!"oczywiście  zapomniała, że ja już spotkałam jednego z nich.

     Kiedy się uspokoiła, podbiegła do mojego laptopa, otworzyła mojego e-maila i znów pisnęła. -MAM JE! SĄ TU!- włączyła drukarkę , a przepustki natychmiastowo zostały wydrukowane.

     "Cóż, technicznie JA je mam..."Spojrzała gniewnie na mnie."Ale, od kiedy jesteś moją najlepszą przyjaciółką, zgaduje, że możesz przyjść..."Cassie uśmiechnęła się szeroko i znów zaczęła fangirl'ować.

      "Będziemy musiały pójść  na zakupy po coś słodkiego"Kiwnęłam głową i spojrzałam na przepustki.20 Czerwca.Moich pięciu idoli będzie znów w moim stanie, w mniej niż trzy tygodnie.


Hej, i jak podoba się rozdział?Wiem że jest trochę krótki ale to zależy od autorki nie ode mnie.Pierwszy rozdział napisałam razem z nowa tłumaczką Brooklyn.Proszę was o komentarze , one naprawdę pomagają w tłumaczeniu. Dziękuje!

poniedziałek, 4 listopada 2013

Orginalny Zwiastun


Chapter 1

Cholera. Czy to syreny?

"Odłóż to Cass!"Krzyczę wyłączając radio i zjeżdżając na bok."Pozbądź się tego!"Ona zwija się w miejscu dla pasażera.Szuka miejsca w którym mogłaby to schować.Decyduje się schować to w schowku tuż zanim sierżant zostawia swój samochód."Dopisało na szczęście"Otwieram moje okno.

 "Cholera , znowu Cię złapali" Słyszę bełkot Cassie.

"Dobry wieczór, jestem Sierżant Blint"Kiwam głową.

"W czym problem,proszę pana?"

    "Jechałaś sześćdziesiąt  na godzinę,a żadna z was nie ma zapiętych pasów bezpieczeństwa."Zaznaczył mężczyzna.Spojrzałam w dół, by się upewnić.Miał racje."Prawo jazdy i dowód osobisty, proszę."

  "Uh dobrze niech pan poczeka"Bełkoczę szukając moich dokumentów.Sięgam do schowku co powoduje  nerwowy gwar Cassidy. Gdy tylko otwieram drzwi przegródki ,zioło znajduje w zasięgu wzroku. Nie ma mowy,że funkcjonariusz tego nie widział, o ile tak naprawdę zasługuje na swoją nazwę."Cholera"

 "Będę musiał prosić Cię o wyjście z tego samochodu. Was obu."

   Chwilę później po tym słyszymy wszystkie nasze prawa. Cass i ja jesteśmy przesłuchiwane przez policjanta w odległości metra od samochodu.

   "To jest moje, ona nawet nie wiedziała o tym."Kłamię.Pomyślałam, że lepiej ,by jedna z nas miała kłopoty, niż obie.Cass nie rozumie mnie ,oczywiście i wysyła mi dziwne spojrzenia.
 
 Po kilku argumentach siedzę z tyłu w źle oświetlonym policyjnym vanie obok jakiejś snobistycznie wyglądającej Blondynki w krótkiej sukience. Jedynymi pozostałymi osobami w vanie dwóch chłopaków przed nami, ale jesteśmy oddzieleni warstwą szkła.Jeden wygląda dość zmarnowanie,na jego koszuli znajduje się trochę wymiocin.Chłopak obok niego ma siniaka na policzku.Rozgląda się po furgonetce z obrzydzeniem, w końcu patrząc mi w oczy. Patrzę się szybko, czując wzrostu temperatury do moich policzkach. Czuje się jakbym widziała go wcześniej, ale nie mogę się przyjrzeć.Jest cholernie ciemno.

  "Co zrobiłaś?"Blondynka patrzy na mnie jak na zwierzę. Cóż, dlaczego by nie zrobić z tego zabawy?Uśmiecham się.

   " Pchnęłam nożem dziwkę.Sama się o to prosiła."Dziewczyna patrzy na mnie z przerażeniem, co mnie rozbawia."Co z tobą?"

   "Ja ...Ja..." Jej jąkanie rozśmiesza mnie tym bardziej, że ona naprawdę myśli, że dźgnęłam kogoś, to jest tak zabawne. "Ukradłem sukienkę od Kohls" Wow. "Bardzo ją chciałam, ale zostawiłem moją kartę w domu. Próbowałam wyjaśnić kierowniczce , że może po prostu zadzwonić do mojego taty, a on za to zapłacić, ale nie chciała słuchać. "Biedaczka.

   "Huh"Moje oczy powędrowały z powrotem do chłopaka, który wydaje się być rozbawiony z nas.Śmieje się mocniej, gdy sukienko-złodziejka oddala się ode mnie.Patrzy na mnie, swoimi przyćmionymi niebieskimi oczami, i próbuje coś powiedzieć, ale nie mogę zrozumieć, co. Skubię brwi.

    Gdy tylko ja i blondynka znajdujemy się poza vanem jesteśmy prowadzone do małej celi obok chłopców , to jeden z tych nocnych komisariatów dla małych miasteczek. Pokój jest pusty , w powietrzu roznosi się zapach. Nikt nic nie mówi , ja i blondynka rozglądamy się przez chwilę. Burczenie w moim brzuchu przerywa więzienną ciszę na krótki moment.

"Jestem Arianna." Oferuję uścisk ręki ale ona odmawia. Okej więc.

   "Emily." Podchodzi do krat i mówi w kierunku oficera. "Nie mam przypadkiem wolnej rozmowy?" Oficer patrzy na nią kiwając głową po czym rozgląda się po swoim biurku. Dziewczyna bierze telefon i zaczyna wybierać "Tato? Tu Em. Jestem w jakiejś małej brudnej celi na komisariacie! Nie uwierzysz utknęłam z jakąś szaloną kryminalistką !" Oficer patrzy na mnie a ja wzruszam ramionami. Po odbyciu przez nią jakiegoś rodzaju tańca rozłącza się i oddaje telefon. "Przyjedzie po mnie." uśmiecha się.

  Oficer daje mi telefon więc dzwonie do siostry. Bez odpowiedzi. Nie mogę powiedzieć rodzicom bo odstawią scene. Próbuje do Cassidy ale ona nie odbiera. Co za wspaniała przyjaciółka. Wzdycham i oddaje telefon. "Co stanie się z moim autem?" pytam policjanta .

  "Będzie odholowane."Fantastycznie. Siadam na zimnym niewygodnym łóżku. Może się przyzwyczaję jeśli mam spędzić tu noc. Słysze skrzypienie drzwi co powoduje że spoglądam w góre. To cela niebieskookiego. Jest prowadzony w kierunku głównej sali , odwraca sie do mnie i kiwa po czym odchodzi.  Uśmiechnęłam się zastanawiając co zrobił aby tu trafić.

"Widziałaś to? ten koleś właśnie mnie obczaił," Emily krzyczy. Przewracam oczami mając nadzieje że wkrótce odbierze ją tata.

   Kilka minut później zanim oficer odchodzi , odpoczywa po za celą siedząc i mamrocząc przez moment. Marszczę brwi kiedy słyszę głęboki głos z daleka. To musi być kaucja Emily. Kroki są głośniejsze i cięższe.  Znów patrzę na niebieskookiego chłopaka , uśmiech zagościł na jego twarzy kiedy policjant odblokował moją cele.

   Po uzyskaniu daty rozprawy , zwrotu telefonu i lokalizacji samochodu ja i niebieskooki chlopak wychodzimy z komisariatu

"Znam cie?" patrze na niego od góry do dołu próbując sobie przypomnieć. On wygląda jak- nie nie może być.

"Może. Jak masz na imie, kochanie ? Ujawnia swój brytyjski akcent. Jest mniejszy o kilka cali, przy nim czuje się jak gigant.

"Arianna." A ty jesteś...? Ma takie same cechy jak-

"Louis." Cholera. To on Louis pieprzony Tomlinson. Wyciąga rękę do uścisku i chichocze. Unosze brwi ze zdziwienia "Co sprawiło, że blondynka była tak przerażona?"

"Ja, umm, powiedziałam jej, że dźgnęłam kogoś?" Otwiera usta ze zdziwienia "Nie mialam na myśli , tylko tak powiedziałam. Złapali  mnie z trawką w samochodzie." Jego twarz łagodnieje. "Właściwie nie była nawet moja a Ty co zrobiłeś, i dlaczego mnie wykupiłeś?"Bierze głęboki oddech.

"Bójka w barze." Mruczy. "I słyszałem jak próbowałaś się dodzwonić aby ktoś wykupił kaucje, nikt nie odebrał?" Kręcę głową. "Nie chciałbym aby ktokolwiek został w tej dziurze na całą noc." Śmieję się przeczesując moje brązowe włosy. "plus gliniarz był chujem."

"Taa, więc dziękuje." Czemu jestem tak skrępowana?

"Nie ma problemu, mogę zadzwonić po taksówkę jeśli chcesz?" kiwam starając powstrzymać się od poproszenia o zdjęcie.

  Wkrótce przyjeżdża taksówka, Ja i Louis żegnamy się. Znowu mu dziękuje za całą pomoc i wchodze do taksówki widząc jak wsiada do czarnego drogo wyglądającego samochodu.
 
    Nikt nie uwierzy w to co się dzisiaj stało.


środa, 16 października 2013

Prolog

Arianna Brooks zawsze była całkiem normalna, na pewno zrobiła kilka zbuntowanych rzeczy tu i tam, ale kto nie zrobił? Kiedy ona wynajęta przez Modest Management miała być dziewczyną Harry'ego Styles'a , jej życie zmieniło się na zawsze. Ona nie może być już taka sama, ona musi być doskonałym obraz "dziewczyny" cały czas. Ale ona może wziąć całą presję, nienawiść i wyrok na długo? Co ważniejsze, co się dzieje, gdy umowa się skończy?