"Harry zawsze był znany w mediach jako "kobieciarz", choć daleko mu do tego."Wytłumaczyła Catherien gdy Harry wrócił na scenę, niestety nieszczęśliwy muszę dodać."Przez kilka miesięcy szukaliśmy dziewczyny do pomocy, aby plotki ustąpiły."Obdarzyłam ją pytającym spojrzeniem.
"Dlaczego ja?"
"Louis cię zna, dlatego możemy powiedzieć, że ciągnął cię do Harrego, aż w końcu spotkaliście się na tym koncercie," Kontynuowała " i nie powiedziałaś, więcej niż trzy zdania od kiedy tu jesteśmy. Szukaliśmy cichej dziewczyny;takiej która nie powiedziałaby za dużo mediom.I do tego nie jesteś sławna.Nie będziesz udzielać wywiadów, więc nie będziesz zdolna do powiedzenia niczego nie niechcianego." Kiwnęłam tylko głową"Jesteś zainteresowana?"
"Mam czas na przemyślenie tego?"Wiem ile nienawiści dostają dziewczyny piosenkarzy*.Cholera, nienawidzę kogokolwiek kto dotychczas randkował z Harrym.
"My naprawdę potrzebujemy odpowiedzi do końca tego koncertu."Mam mniej niż godzinę."Słyszeliśmy, że magazyn TeenScoop pisze historię 'Harry-łamacz serc' i nie potrzebujemy innej fali złych wiadomości dla niego"Znów skinęłam głową.
"Więc, co się stanie jeżeli powiem 'tak'?"
"Więc, najpierw będziemy musieli podpisać kontrakt.On mówi o tym, że będziesz musiaął być dziewczyną Harrego przez 12 miesięcy, lecz nie możesz nikomu powiedzieć, zwłaszcza mediom, że masz z nami umowę, w zamian będziesz otrzymywać 1,500 dolarów tygodniowo, zapewniamy ubrania dla ciebie, kiedy ty i Harry idziecie na formalne wydarzenia, także.Jeśli zerwiesz kontrakt, przestajesz być opłacana, a my będziemy musieli pozwać cię do sądu."
"Mogę to przemyśleć?Dam wam odpowiedź przed końcem koncertu"Skinęła.
"Tylko nie mów nikomu, zwłaszcza twojej głośnej przyjaciółce"Odprowadziła mnie z powrotem tam gdzie siedziała Cassidy i strzeliłam mi spojrzenie typu 'zamknij swoją buzię'.
"Co to wszystko ma znaczyć?Cassie obróciła się do mnie."Co robiłaś?"
"Um, ona chciała wiedzieć, um"Kłam, kłam, kłam"Ona chciała wiedzieć czy nie powiedziałam komuś, o tym jak ja i Louis się spotkaliśmy, wiesz, w więzieniu."Kiwnęła głową, zadowolona z mojej odpowiedzi.Uff.
Randkowanie z Harrym Stylesem jest zdecydowanie marzeniem każdej dziewczyny, lecz nie wiem, czy potrafię to zrobić.Przede wszystkim wszyscy zaczną mnie nienawidzić, nawet chłopcy.Szczególnie Harry, bo w zasadzie jest do tego zmuszony.Jeżeli powiem nie, on prawdopodobnie zostanie uwiązany przez kontrakt z inna dziewczyną, jakkolwiek.Jakim idiotą trzeba być, żeby przepuścić taką możliwość jak ta?Byłabym głupia żeby nie powiedzieć tak.Mam na myśli, także uratuje ich od problemu szukania innej dziewczyny, prawda?
Jakieś dwadzieścia minut później, koncert dobiegł końca, a Cassidy poszła znowu porozmawiać z chłopcami. Harrego tam nie było.
"Arianna?"Cassie i ja odwróciłyśmy się, by zobaczyć Catherine za nami,"Harry chciałby z tobą porozmawiać."Wzięłam głęboki oddech i usprawiedliwiłam się gdy chłopcy wymieniali spojrzenia.Cass chrząknęła gdy ja kolejny raz odchodziłam.Catherine zaprowadziła mnie do garderoby Harrego z Harrym poza zasięgiem wzroku."Harry jest w toalecie."Wyjaśniła."Czy przyszłaś z decyzją?"
"Tak"Zagryzłam wargę."Gdzie mam podpisać?"Jej twarz drgnęła w uśmiechu i wręczyła mi podkładkę do pisania z dość dużym pakietem dołączonym do niego.Gdy wskazywała mi gdzie muszę podpisać i wypełnić swoim adresem oraz numerem, Harry wszedł do pokoju.
"Harry, wiem że już poznałeś Ariannę."Catherine spojrzała na niego.To nie może być bardziej niezręczne."Od teraz będzie z tobą pracować!"Harry zmusił się do uśmiechu i podał mi rękę.'Teraz możemy tylko oficjalnie to ogłosić! Masz twitter'a?"Pokręciłam przecząco głową nie chcąc ujawnić mojego konta poświęconego One Direction."Cóż, więc będziemy musieli założyć ci jedno później.Harry wymieńcie się numerami z Arianną."Zrobiliśmytak, jak kazała, następnie Harry i ja zostaliśmy skierowani do chłopców i Cassidy, którzy wydawali się być zaangażowani w bardzo ciekawą rozmowę.Harry chrząkął, gdy Catherine trąciła go przyciągając na nas całą uwagę.
'Ekhem, chciałbym tylko ogłosić," Zaczął powoli"że Arianna i ja teraz randkujemy."To było najbardziej niezręczne ogłoszenie jakie kiedykolwiek słyszałam.Cassidy zaparło dech w piersiach.Chłopcy nie wyglądali na zaskoczony, jakby wiedzieli, że to nadejdzie.
"Dobrze, lepiej już idźcie,"Catherine przełamała niezręczną ciszę,"Harry i Arianna mają jutro randkę, a nie chcemy żeby któreś z nich było zmęczone."Cassidy wpatrywała się we mnie z niedowierzaniem, a ja próbowałam ukryć moje zaskoczenie.Jutro?
Gdy Cassidy i ja zostałyśmy wyprowadzone, Catherine pociągnęła mnie na bok."Napiszemy do ciebie o szczegółach wieczorem.Harry podjedzie po ciebie pod twój apartament."Wyszeptała zanim obróciłą się i poszła w kierunku wyjścia chłopców.Powróciłam do mojej przyjaciółki i razem wsiadłyśmy do mojego auta.Wtedy zostałam obsypana przez Cassidy pytaniami, z których na niektóre nie wiedziałam jak odpowiedzieć.
__________________________________________________________________________________
I jak opowiadanie?Podoba wam się?Bardzo zależy nam na waszej opinii.Bo przecież tłumaczymy
KOMENTARZ=PORZĄDNY KOP W TYŁEK DLA NAS
Mój twitter jakby ktoś chciał- @ILYSOML
Natt.x
wtorek, 19 listopada 2013
czwartek, 7 listopada 2013
Chapter 3
Cholera jasna, To Harry Styles. Pierwszy idzie w naszą stronę z bezczelnym uśmieszkiem przyklejonym na jego twarzy. Cassie trąci mnie łokciem, a ja kamienieje.
"Cześć," Zaczyna. Z każdym słowem które wypowiada, motyle w moim brzuchu wybuchają.
"Reszta powinna tu zaraz być, a Ty jesteś?"
"Cassidy Sanders," jej głos jest piskliwy, "ale możesz nazywać mnie Cassie albo Cass jedno z tych będzie spoko" Kiedy ona bełkocze coś o swoim imieniu ja stoje tam skrępowana. Wkrótce w naszym kierunku idzie Louis śledzony przez Liam'a Zayn'a i Niall'a. Cassidy przerywa w środku zdania kiedy widzi Liam'a.
"A Twoje imię ?" Harry rusza w moim kierunku kiedy reszta chłopców ustawiła się naprzeciwko niego. Brwi Louis'a unoszą się na mój widok.
"Arianna?" Wszyscy odwracamy się do Louisa który właśnie odpowiada na zadane mi pytanie. "Pamiętasz kiedy się spotkaliśmy?" uśmiecham się i kiwam.
"Yeah, Jestem Arianna Brooks." Cassidy patrzy na mnie z niedowierzaniem.
"Myślałam, że to było kłamstwo!" prawie krzyczy. Ja i Louis chichoczemy a reszta chłopców wygląda na zmieszanych.
"Znacie się?" Liam patrzy na nas. Oczywiście, Louis nie powiedział przyjaciołom o dniu w którym się spotkaliśmy. Oboje kiwamy. Wysoka, smukła kobieta w garniturze stoi obok nas kiedy Louis opowiada o tym jak się poznaliśmy. Kiedy skończył kobieta odchrząknęła przypominając im , o koncercie zaczynającym się za pięć minut. Chłopcy przepraszają udając się do garderoby. Wysoka kobieta patrzy na mnie i przedstawia się.
"Mam na imię Catherine Griffiths." Kobieta proponuje uścisk dłoni.
"Arianna, Arianna Brooks." Rozglądam się wokół starając dowiedzieć o co chodzi.
"Rozumiem, że znasz się z Louis'em?"
"Taa, spotkaliśmy się wcześniej," Mój głos się urywa. Czy zrobiłam coś złego? "Czemu? Kim jesteś?" Śmieje się na moje pytanie kręcąc głową
"Jestem tylko częścią management'u. Miło było cię poznać Arianna." Zaczyna iśc w kierunku przebieralni w której znajduję się Harry.
"Co to do chuja bylo?" Cassie wpatruje się.
"Nie mam pojęcia," wzruszam ramionami.
Siadamy kilka stóp od sceny i oglądamy koncert. Cassidy zauważa, że Harry niezbyt wczuwa się dziś w piosenki, jest trochę odległy od chłopców, skupia się na czymś innym niż koncert. Mają krótką przerwe i schodzi pierwszy z sceny. Wysoki z lokami i idąca za nim wściekła kobieta w garniturze popędzili do innego pokoju.
"Woah. Wyobrażam sobie co się stało." Cassidy wstaje próbując zdobyć lepszy widok na pokój w którym się znajdują. "Musi być źle." Kiwam. Nie chciała bym być częścią tego, cokolwiek się tu dzieje.
Moment później, Catherine stoi na zewnątrz wymawiając moje imię. Zrobiłam coś złego, prawda? kurwa.
"Co do cholery zrobiłaś?" Cassie wygląda na wkurzoną.
"Nie wiem kurwa , Cassie." Ide w kierunku kobiety, która wystawia swoje perłowe zęby. "Jest jakiś problem?"
"Niee, żadnych problemów. Mam tylko do Ciebie pytanie" Przestaje mówić i prowadzi mnie do pokoju. Odwracam się i patrze na Cassidy, która wygląda jakby własnie oglądała ostatni odcinek swojego ulubionego serialu. Harry siedzi obok stołu z papierami i patrzy na mnie przez sekunde. "Co powiesz na bycie dziewczyną Harry'ego Styles'a?"
"Cześć," Zaczyna. Z każdym słowem które wypowiada, motyle w moim brzuchu wybuchają.
"Reszta powinna tu zaraz być, a Ty jesteś?"
"Cassidy Sanders," jej głos jest piskliwy, "ale możesz nazywać mnie Cassie albo Cass jedno z tych będzie spoko" Kiedy ona bełkocze coś o swoim imieniu ja stoje tam skrępowana. Wkrótce w naszym kierunku idzie Louis śledzony przez Liam'a Zayn'a i Niall'a. Cassidy przerywa w środku zdania kiedy widzi Liam'a.
"A Twoje imię ?" Harry rusza w moim kierunku kiedy reszta chłopców ustawiła się naprzeciwko niego. Brwi Louis'a unoszą się na mój widok.
"Arianna?" Wszyscy odwracamy się do Louisa który właśnie odpowiada na zadane mi pytanie. "Pamiętasz kiedy się spotkaliśmy?" uśmiecham się i kiwam.
"Yeah, Jestem Arianna Brooks." Cassidy patrzy na mnie z niedowierzaniem.
"Myślałam, że to było kłamstwo!" prawie krzyczy. Ja i Louis chichoczemy a reszta chłopców wygląda na zmieszanych.
"Znacie się?" Liam patrzy na nas. Oczywiście, Louis nie powiedział przyjaciołom o dniu w którym się spotkaliśmy. Oboje kiwamy. Wysoka, smukła kobieta w garniturze stoi obok nas kiedy Louis opowiada o tym jak się poznaliśmy. Kiedy skończył kobieta odchrząknęła przypominając im , o koncercie zaczynającym się za pięć minut. Chłopcy przepraszają udając się do garderoby. Wysoka kobieta patrzy na mnie i przedstawia się.
"Mam na imię Catherine Griffiths." Kobieta proponuje uścisk dłoni.
"Arianna, Arianna Brooks." Rozglądam się wokół starając dowiedzieć o co chodzi.
"Rozumiem, że znasz się z Louis'em?"
"Taa, spotkaliśmy się wcześniej," Mój głos się urywa. Czy zrobiłam coś złego? "Czemu? Kim jesteś?" Śmieje się na moje pytanie kręcąc głową
"Jestem tylko częścią management'u. Miło było cię poznać Arianna." Zaczyna iśc w kierunku przebieralni w której znajduję się Harry.
"Co to do chuja bylo?" Cassie wpatruje się.
"Nie mam pojęcia," wzruszam ramionami.
Siadamy kilka stóp od sceny i oglądamy koncert. Cassidy zauważa, że Harry niezbyt wczuwa się dziś w piosenki, jest trochę odległy od chłopców, skupia się na czymś innym niż koncert. Mają krótką przerwe i schodzi pierwszy z sceny. Wysoki z lokami i idąca za nim wściekła kobieta w garniturze popędzili do innego pokoju.
"Woah. Wyobrażam sobie co się stało." Cassidy wstaje próbując zdobyć lepszy widok na pokój w którym się znajdują. "Musi być źle." Kiwam. Nie chciała bym być częścią tego, cokolwiek się tu dzieje.
Moment później, Catherine stoi na zewnątrz wymawiając moje imię. Zrobiłam coś złego, prawda? kurwa.
"Co do cholery zrobiłaś?" Cassie wygląda na wkurzoną.
"Nie wiem kurwa , Cassie." Ide w kierunku kobiety, która wystawia swoje perłowe zęby. "Jest jakiś problem?"
"Niee, żadnych problemów. Mam tylko do Ciebie pytanie" Przestaje mówić i prowadzi mnie do pokoju. Odwracam się i patrze na Cassidy, która wygląda jakby własnie oglądała ostatni odcinek swojego ulubionego serialu. Harry siedzi obok stołu z papierami i patrzy na mnie przez sekunde. "Co powiesz na bycie dziewczyną Harry'ego Styles'a?"
środa, 6 listopada 2013
Chapter 2
"Zamknij się!Żartujesz!Wyglądam mizernie, co nie?"Cassie trąciła mnie w ramię swoim łokciem i przełożyła mój telefon do jej drugiego ucha. "Jasne!tak, ok, tak"
jej rozmowa z kimkolwiek na innej linii była kontynuowana w taki sposób
przez moment, aż wreszcie rozłączyła się i spojrzała na mnie w szoku.
"Co?"
"Wygrałam!My wygrałyśmy!"Zaczęła skakać w górę i w dół i wrzeszczeć.
"Co wygrałaś?!Kto to kurwa był?
"Pamiętasz, miesiąc temu zgłosiłam się do konkursu One Direction na przepustki za kulisy?"
"Myślę, że tak.Tak pamiętam."W końcu zgłaszała się trzy razy w tygodniu dopóki konkurs się nie skończył, używając trzech różnych e-maili i mojego, swojego oraz jej mamy numeru telefonu.
"WYGRAŁAM! WYGRAŁAM DWIE PRZEPUSTKI!" krzyknęła i chwyciła moją rękę, by znów skakać w górę i w dół. Zaczęłam skakać z nią i piszczeć, pamiętając moje spotkanie z Louis'em parę miesięcy wcześniej. Zastanawiam się czy mnie pamięta."SPOTKAMY ONE DIRECTION!"oczywiście zapomniała, że ja już spotkałam jednego z nich.
Kiedy się uspokoiła, podbiegła do mojego laptopa, otworzyła mojego e-maila i znów pisnęła. -MAM JE! SĄ TU!- włączyła drukarkę , a przepustki natychmiastowo zostały wydrukowane.
"Cóż, technicznie JA je mam..."Spojrzała gniewnie na mnie."Ale, od kiedy jesteś moją najlepszą przyjaciółką, zgaduje, że możesz przyjść..."Cassie uśmiechnęła się szeroko i znów zaczęła fangirl'ować.
"Będziemy musiały pójść na zakupy po coś słodkiego"Kiwnęłam głową i spojrzałam na przepustki.20 Czerwca.Moich pięciu idoli będzie znów w moim stanie, w mniej niż trzy tygodnie.
Hej, i jak podoba się rozdział?Wiem że jest trochę krótki ale to zależy od autorki nie ode mnie.Pierwszy rozdział napisałam razem z nowa tłumaczką Brooklyn.Proszę was o komentarze , one naprawdę pomagają w tłumaczeniu. Dziękuje!
"Co?"
"Wygrałam!My wygrałyśmy!"Zaczęła skakać w górę i w dół i wrzeszczeć.
"Co wygrałaś?!Kto to kurwa był?
"Pamiętasz, miesiąc temu zgłosiłam się do konkursu One Direction na przepustki za kulisy?"
"Myślę, że tak.Tak pamiętam."W końcu zgłaszała się trzy razy w tygodniu dopóki konkurs się nie skończył, używając trzech różnych e-maili i mojego, swojego oraz jej mamy numeru telefonu.
"WYGRAŁAM! WYGRAŁAM DWIE PRZEPUSTKI!" krzyknęła i chwyciła moją rękę, by znów skakać w górę i w dół. Zaczęłam skakać z nią i piszczeć, pamiętając moje spotkanie z Louis'em parę miesięcy wcześniej. Zastanawiam się czy mnie pamięta."SPOTKAMY ONE DIRECTION!"oczywiście zapomniała, że ja już spotkałam jednego z nich.
Kiedy się uspokoiła, podbiegła do mojego laptopa, otworzyła mojego e-maila i znów pisnęła. -MAM JE! SĄ TU!- włączyła drukarkę , a przepustki natychmiastowo zostały wydrukowane.
"Cóż, technicznie JA je mam..."Spojrzała gniewnie na mnie."Ale, od kiedy jesteś moją najlepszą przyjaciółką, zgaduje, że możesz przyjść..."Cassie uśmiechnęła się szeroko i znów zaczęła fangirl'ować.
"Będziemy musiały pójść na zakupy po coś słodkiego"Kiwnęłam głową i spojrzałam na przepustki.20 Czerwca.Moich pięciu idoli będzie znów w moim stanie, w mniej niż trzy tygodnie.
Hej, i jak podoba się rozdział?Wiem że jest trochę krótki ale to zależy od autorki nie ode mnie.Pierwszy rozdział napisałam razem z nowa tłumaczką Brooklyn.Proszę was o komentarze , one naprawdę pomagają w tłumaczeniu. Dziękuje!
poniedziałek, 4 listopada 2013
Chapter 1
Cholera. Czy to syreny?
"Odłóż to Cass!"Krzyczę wyłączając radio i zjeżdżając na bok."Pozbądź się tego!"Ona zwija się w miejscu dla pasażera.Szuka miejsca w którym mogłaby to schować.Decyduje się schować to w schowku tuż zanim sierżant zostawia swój samochód."Dopisało na szczęście"Otwieram moje okno.
"Cholera , znowu Cię złapali" Słyszę bełkot Cassie.
"Dobry wieczór, jestem Sierżant Blint"Kiwam głową.
"W czym problem,proszę pana?"
"Jechałaś sześćdziesiąt na godzinę,a żadna z was nie ma zapiętych pasów bezpieczeństwa."Zaznaczył mężczyzna.Spojrzałam w dół, by się upewnić.Miał racje."Prawo jazdy i dowód osobisty, proszę."
"Uh dobrze niech pan poczeka"Bełkoczę szukając moich dokumentów.Sięgam do schowku co powoduje nerwowy gwar Cassidy. Gdy tylko otwieram drzwi przegródki ,zioło znajduje w zasięgu wzroku. Nie ma mowy,że funkcjonariusz tego nie widział, o ile tak naprawdę zasługuje na swoją nazwę."Cholera"
"Będę musiał prosić Cię o wyjście z tego samochodu. Was obu."
Chwilę później po tym słyszymy wszystkie nasze prawa. Cass i ja jesteśmy przesłuchiwane przez policjanta w odległości metra od samochodu.
"To jest moje, ona nawet nie wiedziała o tym."Kłamię.Pomyślałam, że lepiej ,by jedna z nas miała kłopoty, niż obie.Cass nie rozumie mnie ,oczywiście i wysyła mi dziwne spojrzenia.
Po kilku argumentach siedzę z tyłu w źle oświetlonym policyjnym vanie obok jakiejś snobistycznie wyglądającej Blondynki w krótkiej sukience. Jedynymi pozostałymi osobami w vanie są dwóch chłopaków przed nami, ale jesteśmy oddzieleni warstwą szkła.Jeden wygląda dość zmarnowanie,na jego koszuli znajduje się trochę wymiocin.Chłopak obok niego ma siniaka na policzku.Rozgląda się po furgonetce z obrzydzeniem, w końcu patrząc mi w oczy. Patrzę się szybko, czując wzrostu temperatury do moich policzkach. Czuje się jakbym widziała go wcześniej, ale nie mogę się przyjrzeć.Jest cholernie ciemno.
"Co zrobiłaś?"Blondynka patrzy na mnie jak na zwierzę. Cóż, dlaczego by nie zrobić z tego zabawy?Uśmiecham się.
" Pchnęłam nożem tą dziwkę.Sama się o to prosiła."Dziewczyna patrzy na mnie z przerażeniem, co mnie rozbawia."Co z tobą?"
"Ja ...Ja..." Jej jąkanie rozśmiesza mnie tym bardziej, że ona naprawdę myśli, że dźgnęłam kogoś, to jest tak zabawne. "Ukradłem sukienkę od Kohls" Wow. "Bardzo ją chciałam, ale zostawiłem moją kartę w domu. Próbowałam wyjaśnić kierowniczce , że może po prostu zadzwonić do mojego taty, a on za to zapłacić, ale nie chciała słuchać. "Biedaczka.
"Huh"Moje oczy powędrowały z powrotem do chłopaka, który wydaje się być rozbawiony z nas.Śmieje się mocniej, gdy sukienko-złodziejka oddala się ode mnie.Patrzy na mnie, swoimi przyćmionymi niebieskimi oczami, i próbuje coś powiedzieć, ale nie mogę zrozumieć, co. Skubię brwi.
Gdy tylko ja i blondynka znajdujemy się poza vanem jesteśmy prowadzone do małej celi obok chłopców , to jeden z tych nocnych komisariatów dla małych miasteczek. Pokój jest pusty , w powietrzu roznosi się zapach. Nikt nic nie mówi , ja i blondynka rozglądamy się przez chwilę. Burczenie w moim brzuchu przerywa więzienną ciszę na krótki moment.
"Jestem Arianna." Oferuję uścisk ręki ale ona odmawia. Okej więc.
"Emily." Podchodzi do krat i mówi w kierunku oficera. "Nie mam przypadkiem wolnej rozmowy?" Oficer patrzy na nią kiwając głową po czym rozgląda się po swoim biurku. Dziewczyna bierze telefon i zaczyna wybierać "Tato? Tu Em. Jestem w jakiejś małej brudnej celi na komisariacie! Nie uwierzysz utknęłam z jakąś szaloną kryminalistką !" Oficer patrzy na mnie a ja wzruszam ramionami. Po odbyciu przez nią jakiegoś rodzaju tańca rozłącza się i oddaje telefon. "Przyjedzie po mnie." uśmiecha się.
Oficer daje mi telefon więc dzwonie do siostry. Bez odpowiedzi. Nie mogę powiedzieć rodzicom bo odstawią scene. Próbuje do Cassidy ale ona nie odbiera. Co za wspaniała przyjaciółka. Wzdycham i oddaje telefon. "Co stanie się z moim autem?" pytam policjanta .
"Będzie odholowane."Fantastycznie. Siadam na zimnym niewygodnym łóżku. Może się przyzwyczaję jeśli mam spędzić tu noc. Słysze skrzypienie drzwi co powoduje że spoglądam w góre. To cela niebieskookiego. Jest prowadzony w kierunku głównej sali , odwraca sie do mnie i kiwa po czym odchodzi. Uśmiechnęłam się zastanawiając co zrobił aby tu trafić.
"Widziałaś to? ten koleś właśnie mnie obczaił," Emily krzyczy. Przewracam oczami mając nadzieje że wkrótce odbierze ją tata.
Kilka minut później zanim oficer odchodzi , odpoczywa po za celą siedząc i mamrocząc przez moment. Marszczę brwi kiedy słyszę głęboki głos z daleka. To musi być kaucja Emily. Kroki są głośniejsze i cięższe. Znów patrzę na niebieskookiego chłopaka , uśmiech zagościł na jego twarzy kiedy policjant odblokował moją cele.
Po uzyskaniu daty rozprawy , zwrotu telefonu i lokalizacji samochodu ja i niebieskooki chlopak wychodzimy z komisariatu
"Znam cie?" patrze na niego od góry do dołu próbując sobie przypomnieć. On wygląda jak- nie nie może być.
"Może. Jak masz na imie, kochanie ? Ujawnia swój brytyjski akcent. Jest mniejszy o kilka cali, przy nim czuje się jak gigant.
"Arianna." A ty jesteś...? Ma takie same cechy jak-
"Louis." Cholera. To on Louis pieprzony Tomlinson. Wyciąga rękę do uścisku i chichocze. Unosze brwi ze zdziwienia "Co sprawiło, że blondynka była tak przerażona?"
"Ja, umm, powiedziałam jej, że dźgnęłam kogoś?" Otwiera usta ze zdziwienia "Nie mialam na myśli , tylko tak powiedziałam. Złapali mnie z trawką w samochodzie." Jego twarz łagodnieje. "Właściwie nie była nawet moja a Ty co zrobiłeś, i dlaczego mnie wykupiłeś?"Bierze głęboki oddech.
"Bójka w barze." Mruczy. "I słyszałem jak próbowałaś się dodzwonić aby ktoś wykupił kaucje, nikt nie odebrał?" Kręcę głową. "Nie chciałbym aby ktokolwiek został w tej dziurze na całą noc." Śmieję się przeczesując moje brązowe włosy. "plus gliniarz był chujem."
"Taa, więc dziękuje." Czemu jestem tak skrępowana?
"Nie ma problemu, mogę zadzwonić po taksówkę jeśli chcesz?" kiwam starając powstrzymać się od poproszenia o zdjęcie.
Wkrótce przyjeżdża taksówka, Ja i Louis żegnamy się. Znowu mu dziękuje za całą pomoc i wchodze do taksówki widząc jak wsiada do czarnego drogo wyglądającego samochodu.
Nikt nie uwierzy w to co się dzisiaj stało.
"Odłóż to Cass!"Krzyczę wyłączając radio i zjeżdżając na bok."Pozbądź się tego!"Ona zwija się w miejscu dla pasażera.Szuka miejsca w którym mogłaby to schować.Decyduje się schować to w schowku tuż zanim sierżant zostawia swój samochód."Dopisało na szczęście"Otwieram moje okno.
"Cholera , znowu Cię złapali" Słyszę bełkot Cassie.
"Dobry wieczór, jestem Sierżant Blint"Kiwam głową.
"W czym problem,proszę pana?"
"Jechałaś sześćdziesiąt na godzinę,a żadna z was nie ma zapiętych pasów bezpieczeństwa."Zaznaczył mężczyzna.Spojrzałam w dół, by się upewnić.Miał racje."Prawo jazdy i dowód osobisty, proszę."
"Uh dobrze niech pan poczeka"Bełkoczę szukając moich dokumentów.Sięgam do schowku co powoduje nerwowy gwar Cassidy. Gdy tylko otwieram drzwi przegródki ,zioło znajduje w zasięgu wzroku. Nie ma mowy,że funkcjonariusz tego nie widział, o ile tak naprawdę zasługuje na swoją nazwę."Cholera"
"Będę musiał prosić Cię o wyjście z tego samochodu. Was obu."
Chwilę później po tym słyszymy wszystkie nasze prawa. Cass i ja jesteśmy przesłuchiwane przez policjanta w odległości metra od samochodu.
"To jest moje, ona nawet nie wiedziała o tym."Kłamię.Pomyślałam, że lepiej ,by jedna z nas miała kłopoty, niż obie.Cass nie rozumie mnie ,oczywiście i wysyła mi dziwne spojrzenia.
Po kilku argumentach siedzę z tyłu w źle oświetlonym policyjnym vanie obok jakiejś snobistycznie wyglądającej Blondynki w krótkiej sukience. Jedynymi pozostałymi osobami w vanie są dwóch chłopaków przed nami, ale jesteśmy oddzieleni warstwą szkła.Jeden wygląda dość zmarnowanie,na jego koszuli znajduje się trochę wymiocin.Chłopak obok niego ma siniaka na policzku.Rozgląda się po furgonetce z obrzydzeniem, w końcu patrząc mi w oczy. Patrzę się szybko, czując wzrostu temperatury do moich policzkach. Czuje się jakbym widziała go wcześniej, ale nie mogę się przyjrzeć.Jest cholernie ciemno.
"Co zrobiłaś?"Blondynka patrzy na mnie jak na zwierzę. Cóż, dlaczego by nie zrobić z tego zabawy?Uśmiecham się.
" Pchnęłam nożem tą dziwkę.Sama się o to prosiła."Dziewczyna patrzy na mnie z przerażeniem, co mnie rozbawia."Co z tobą?"
"Ja ...Ja..." Jej jąkanie rozśmiesza mnie tym bardziej, że ona naprawdę myśli, że dźgnęłam kogoś, to jest tak zabawne. "Ukradłem sukienkę od Kohls" Wow. "Bardzo ją chciałam, ale zostawiłem moją kartę w domu. Próbowałam wyjaśnić kierowniczce , że może po prostu zadzwonić do mojego taty, a on za to zapłacić, ale nie chciała słuchać. "Biedaczka.
"Huh"Moje oczy powędrowały z powrotem do chłopaka, który wydaje się być rozbawiony z nas.Śmieje się mocniej, gdy sukienko-złodziejka oddala się ode mnie.Patrzy na mnie, swoimi przyćmionymi niebieskimi oczami, i próbuje coś powiedzieć, ale nie mogę zrozumieć, co. Skubię brwi.
Gdy tylko ja i blondynka znajdujemy się poza vanem jesteśmy prowadzone do małej celi obok chłopców , to jeden z tych nocnych komisariatów dla małych miasteczek. Pokój jest pusty , w powietrzu roznosi się zapach. Nikt nic nie mówi , ja i blondynka rozglądamy się przez chwilę. Burczenie w moim brzuchu przerywa więzienną ciszę na krótki moment.
"Jestem Arianna." Oferuję uścisk ręki ale ona odmawia. Okej więc.
"Emily." Podchodzi do krat i mówi w kierunku oficera. "Nie mam przypadkiem wolnej rozmowy?" Oficer patrzy na nią kiwając głową po czym rozgląda się po swoim biurku. Dziewczyna bierze telefon i zaczyna wybierać "Tato? Tu Em. Jestem w jakiejś małej brudnej celi na komisariacie! Nie uwierzysz utknęłam z jakąś szaloną kryminalistką !" Oficer patrzy na mnie a ja wzruszam ramionami. Po odbyciu przez nią jakiegoś rodzaju tańca rozłącza się i oddaje telefon. "Przyjedzie po mnie." uśmiecha się.
Oficer daje mi telefon więc dzwonie do siostry. Bez odpowiedzi. Nie mogę powiedzieć rodzicom bo odstawią scene. Próbuje do Cassidy ale ona nie odbiera. Co za wspaniała przyjaciółka. Wzdycham i oddaje telefon. "Co stanie się z moim autem?" pytam policjanta .
"Będzie odholowane."Fantastycznie. Siadam na zimnym niewygodnym łóżku. Może się przyzwyczaję jeśli mam spędzić tu noc. Słysze skrzypienie drzwi co powoduje że spoglądam w góre. To cela niebieskookiego. Jest prowadzony w kierunku głównej sali , odwraca sie do mnie i kiwa po czym odchodzi. Uśmiechnęłam się zastanawiając co zrobił aby tu trafić.
"Widziałaś to? ten koleś właśnie mnie obczaił," Emily krzyczy. Przewracam oczami mając nadzieje że wkrótce odbierze ją tata.
Kilka minut później zanim oficer odchodzi , odpoczywa po za celą siedząc i mamrocząc przez moment. Marszczę brwi kiedy słyszę głęboki głos z daleka. To musi być kaucja Emily. Kroki są głośniejsze i cięższe. Znów patrzę na niebieskookiego chłopaka , uśmiech zagościł na jego twarzy kiedy policjant odblokował moją cele.
Po uzyskaniu daty rozprawy , zwrotu telefonu i lokalizacji samochodu ja i niebieskooki chlopak wychodzimy z komisariatu
"Znam cie?" patrze na niego od góry do dołu próbując sobie przypomnieć. On wygląda jak- nie nie może być.
"Może. Jak masz na imie, kochanie ? Ujawnia swój brytyjski akcent. Jest mniejszy o kilka cali, przy nim czuje się jak gigant.
"Arianna." A ty jesteś...? Ma takie same cechy jak-
"Louis." Cholera. To on Louis pieprzony Tomlinson. Wyciąga rękę do uścisku i chichocze. Unosze brwi ze zdziwienia "Co sprawiło, że blondynka była tak przerażona?"
"Ja, umm, powiedziałam jej, że dźgnęłam kogoś?" Otwiera usta ze zdziwienia "Nie mialam na myśli , tylko tak powiedziałam. Złapali mnie z trawką w samochodzie." Jego twarz łagodnieje. "Właściwie nie była nawet moja a Ty co zrobiłeś, i dlaczego mnie wykupiłeś?"Bierze głęboki oddech.
"Bójka w barze." Mruczy. "I słyszałem jak próbowałaś się dodzwonić aby ktoś wykupił kaucje, nikt nie odebrał?" Kręcę głową. "Nie chciałbym aby ktokolwiek został w tej dziurze na całą noc." Śmieję się przeczesując moje brązowe włosy. "plus gliniarz był chujem."
"Taa, więc dziękuje." Czemu jestem tak skrępowana?
"Nie ma problemu, mogę zadzwonić po taksówkę jeśli chcesz?" kiwam starając powstrzymać się od poproszenia o zdjęcie.
Wkrótce przyjeżdża taksówka, Ja i Louis żegnamy się. Znowu mu dziękuje za całą pomoc i wchodze do taksówki widząc jak wsiada do czarnego drogo wyglądającego samochodu.
Nikt nie uwierzy w to co się dzisiaj stało.
Subskrybuj:
Posty (Atom)