sobota, 14 grudnia 2013

Chapter 5

"Ari! Byłam tu jakieś cztery razy. Obudź się!" Cassidy krzyczy wyraźnie podirytowana. Zeszłej nocy nie spałam do późna wymyślając w głowie różne scenariusze dzisiejszego dnia. Każdy kończył się źle. "No dalej!" Zaczyna skakać po łóżku.

"Dlaczego sądziłam, że dzielenie apartamentu z Tobą to dobry pomysł?" To tylko sprawiło, że skakacze jeszcze bardziej. "Przestań," Jęknęłam. "Która godzina?"

"Po trzeciej. " Kurwa, pośpiesznie wytrącam się z łóżka. Cassidy wychodzi z pokoju, zostawiając otwarte drzwi tylko po to by mnie wkurzyć.

Po krótkim prysznicu wciskam się w spodnie i zakładam czarny top mając nadzieje, że Harry nie oczekuje niczego bardziej formalnego. Wiadomość, którą wczoraj otrzymałam mówiła tylko, "16.00. Okazyjny strój.-Catherine." Nakładam eyeliner i przeczesuje moje mokre włosy. Nie mam czasu na suszenie.
Cassie zderzyła się ze mną w drodze do salonu. "Harry właśnie zatrzymał samochód!" Jasna cholera, to się naprawdę dzieje. Usłyszałyśmy pukanie do drzwi i byłyśmy wystarczająco pewne. Kiedy otworzyłam je, Harry stał przed moimi oczami, ubrany w obcisłe dżinsy i topem z dużym dekoltem.

"Cześć" Obdarzył mnie pół-uśmiechem. "Jesteś gotowa?" kiwnęłam głową i krzyknęłam pożegnanie do Cassidy. Kiedy wyszliśmy z budynku, Harry zaprowadził mnie do jego samochodu i otworzył dla mnie drzwi. Wszystko co mogłam powiedzieć to proste ''dziękuje''. W ogóle nie rozmawialiśmy w samochodzie, ale jego radio było włączone.

"Więc, gdzie jedziemy?" Wreszcie znalazłam w sobie odwagę by zapytać, po 20 minutach niezręczności w jego samochodzie.

"W mieście jest karnawał."Ściszył radio,"Pomyślałem, że to może być zabawne." Fajnie. "Jeżeli ci to odpowiada?"

"Tak, brzmi świetnie."Uśmiechnęłam się, "Jestem najlepsza w rzucie obręczą."

"Ze mną nie masz szans." Obrócił głowę i przez moment poważnie na mnie patrzył zanim wybuchnął śmiechem.

"Czy to było wyzwanie?" Zaśmiał się i kiwnął głową, doceniając moje możliwości. "Przygotuj się na przegrana, Styles."

Gdy wjechaliśmy na parking, Harry kręcił przez chwilę, próbując znaleźć dobre miejsce parkingowe. Ostatecznie zrezygnował, parkując koło kosza na śmieci. Tak szybko jak zrobiliśmy krok w kierunku wejścia, rój paparazzi otoczyło nas. Zmrużyłam oczy, aby uniknąć patrzenia prosto w migające kamery, ale Harry ledwo reagował. Kiedy złapał mnie za rękę i poprowadził do sekcji jazdy, usłyszeliśmy między innymi ''Harry jest tutaj!'', ale jeden z paparazzi powiedział coś szczególnego, co sprawiło, że Harry się spiął.

"Czy to twoja piąta dziewczyna w tym tygodniu?" Nie jest aż tak źle, ale wygląda na to, że Harremu naprawdę to przeszkadzało. Obrócił się w kierunku błyskającego światła, gotowy do powiedzenia czegoś ostrego, co wywołało u mnie panikę. Co do cholery mam zrobić? Ścisnęłam mocno jego dłoń, próbując przypomnieć mu, że to nie czas na takie rzeczy. Jego ręka mocniej oplotła moją, w geście uspokajającym, wziął głęboki oddech, obracając się z powrotem w kierunku diabelskiego młynu. To mogło skończyć się źle.

"Co chcesz zrobić jako pierwsze?" Obrócił się do mnie, uwalniając moją rękę i oplatając mnie w tali. Prawdopodobnie dla mediów.

"Myślę, że chce..."Zawahałam się, "skopać twój tyłek w rzucaniu obręczą" uśmiechnął się, ukazując dołeczki.

"Jesteśmy niedaleko"
|______________________________________________________________________________
Tak, wiem.Długo nie było rozdziału.Przepraszam was za to.Naprawdę.Mam jednak wytłumaczenie, a mianowicie S Z K O Ł A.Mam nadzieje, że mnie rozumiecie.I tak was mało tu jest.No, ale cóż.
Natt.x

1 komentarz:

  1. Awtnbuife CZEKAM NA NASTĘPNY!! @dzjula

    itwasrainyday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń