poniedziałek, 4 listopada 2013

Chapter 1

Cholera. Czy to syreny?

"Odłóż to Cass!"Krzyczę wyłączając radio i zjeżdżając na bok."Pozbądź się tego!"Ona zwija się w miejscu dla pasażera.Szuka miejsca w którym mogłaby to schować.Decyduje się schować to w schowku tuż zanim sierżant zostawia swój samochód."Dopisało na szczęście"Otwieram moje okno.

 "Cholera , znowu Cię złapali" Słyszę bełkot Cassie.

"Dobry wieczór, jestem Sierżant Blint"Kiwam głową.

"W czym problem,proszę pana?"

    "Jechałaś sześćdziesiąt  na godzinę,a żadna z was nie ma zapiętych pasów bezpieczeństwa."Zaznaczył mężczyzna.Spojrzałam w dół, by się upewnić.Miał racje."Prawo jazdy i dowód osobisty, proszę."

  "Uh dobrze niech pan poczeka"Bełkoczę szukając moich dokumentów.Sięgam do schowku co powoduje  nerwowy gwar Cassidy. Gdy tylko otwieram drzwi przegródki ,zioło znajduje w zasięgu wzroku. Nie ma mowy,że funkcjonariusz tego nie widział, o ile tak naprawdę zasługuje na swoją nazwę."Cholera"

 "Będę musiał prosić Cię o wyjście z tego samochodu. Was obu."

   Chwilę później po tym słyszymy wszystkie nasze prawa. Cass i ja jesteśmy przesłuchiwane przez policjanta w odległości metra od samochodu.

   "To jest moje, ona nawet nie wiedziała o tym."Kłamię.Pomyślałam, że lepiej ,by jedna z nas miała kłopoty, niż obie.Cass nie rozumie mnie ,oczywiście i wysyła mi dziwne spojrzenia.
 
 Po kilku argumentach siedzę z tyłu w źle oświetlonym policyjnym vanie obok jakiejś snobistycznie wyglądającej Blondynki w krótkiej sukience. Jedynymi pozostałymi osobami w vanie dwóch chłopaków przed nami, ale jesteśmy oddzieleni warstwą szkła.Jeden wygląda dość zmarnowanie,na jego koszuli znajduje się trochę wymiocin.Chłopak obok niego ma siniaka na policzku.Rozgląda się po furgonetce z obrzydzeniem, w końcu patrząc mi w oczy. Patrzę się szybko, czując wzrostu temperatury do moich policzkach. Czuje się jakbym widziała go wcześniej, ale nie mogę się przyjrzeć.Jest cholernie ciemno.

  "Co zrobiłaś?"Blondynka patrzy na mnie jak na zwierzę. Cóż, dlaczego by nie zrobić z tego zabawy?Uśmiecham się.

   " Pchnęłam nożem dziwkę.Sama się o to prosiła."Dziewczyna patrzy na mnie z przerażeniem, co mnie rozbawia."Co z tobą?"

   "Ja ...Ja..." Jej jąkanie rozśmiesza mnie tym bardziej, że ona naprawdę myśli, że dźgnęłam kogoś, to jest tak zabawne. "Ukradłem sukienkę od Kohls" Wow. "Bardzo ją chciałam, ale zostawiłem moją kartę w domu. Próbowałam wyjaśnić kierowniczce , że może po prostu zadzwonić do mojego taty, a on za to zapłacić, ale nie chciała słuchać. "Biedaczka.

   "Huh"Moje oczy powędrowały z powrotem do chłopaka, który wydaje się być rozbawiony z nas.Śmieje się mocniej, gdy sukienko-złodziejka oddala się ode mnie.Patrzy na mnie, swoimi przyćmionymi niebieskimi oczami, i próbuje coś powiedzieć, ale nie mogę zrozumieć, co. Skubię brwi.

    Gdy tylko ja i blondynka znajdujemy się poza vanem jesteśmy prowadzone do małej celi obok chłopców , to jeden z tych nocnych komisariatów dla małych miasteczek. Pokój jest pusty , w powietrzu roznosi się zapach. Nikt nic nie mówi , ja i blondynka rozglądamy się przez chwilę. Burczenie w moim brzuchu przerywa więzienną ciszę na krótki moment.

"Jestem Arianna." Oferuję uścisk ręki ale ona odmawia. Okej więc.

   "Emily." Podchodzi do krat i mówi w kierunku oficera. "Nie mam przypadkiem wolnej rozmowy?" Oficer patrzy na nią kiwając głową po czym rozgląda się po swoim biurku. Dziewczyna bierze telefon i zaczyna wybierać "Tato? Tu Em. Jestem w jakiejś małej brudnej celi na komisariacie! Nie uwierzysz utknęłam z jakąś szaloną kryminalistką !" Oficer patrzy na mnie a ja wzruszam ramionami. Po odbyciu przez nią jakiegoś rodzaju tańca rozłącza się i oddaje telefon. "Przyjedzie po mnie." uśmiecha się.

  Oficer daje mi telefon więc dzwonie do siostry. Bez odpowiedzi. Nie mogę powiedzieć rodzicom bo odstawią scene. Próbuje do Cassidy ale ona nie odbiera. Co za wspaniała przyjaciółka. Wzdycham i oddaje telefon. "Co stanie się z moim autem?" pytam policjanta .

  "Będzie odholowane."Fantastycznie. Siadam na zimnym niewygodnym łóżku. Może się przyzwyczaję jeśli mam spędzić tu noc. Słysze skrzypienie drzwi co powoduje że spoglądam w góre. To cela niebieskookiego. Jest prowadzony w kierunku głównej sali , odwraca sie do mnie i kiwa po czym odchodzi.  Uśmiechnęłam się zastanawiając co zrobił aby tu trafić.

"Widziałaś to? ten koleś właśnie mnie obczaił," Emily krzyczy. Przewracam oczami mając nadzieje że wkrótce odbierze ją tata.

   Kilka minut później zanim oficer odchodzi , odpoczywa po za celą siedząc i mamrocząc przez moment. Marszczę brwi kiedy słyszę głęboki głos z daleka. To musi być kaucja Emily. Kroki są głośniejsze i cięższe.  Znów patrzę na niebieskookiego chłopaka , uśmiech zagościł na jego twarzy kiedy policjant odblokował moją cele.

   Po uzyskaniu daty rozprawy , zwrotu telefonu i lokalizacji samochodu ja i niebieskooki chlopak wychodzimy z komisariatu

"Znam cie?" patrze na niego od góry do dołu próbując sobie przypomnieć. On wygląda jak- nie nie może być.

"Może. Jak masz na imie, kochanie ? Ujawnia swój brytyjski akcent. Jest mniejszy o kilka cali, przy nim czuje się jak gigant.

"Arianna." A ty jesteś...? Ma takie same cechy jak-

"Louis." Cholera. To on Louis pieprzony Tomlinson. Wyciąga rękę do uścisku i chichocze. Unosze brwi ze zdziwienia "Co sprawiło, że blondynka była tak przerażona?"

"Ja, umm, powiedziałam jej, że dźgnęłam kogoś?" Otwiera usta ze zdziwienia "Nie mialam na myśli , tylko tak powiedziałam. Złapali  mnie z trawką w samochodzie." Jego twarz łagodnieje. "Właściwie nie była nawet moja a Ty co zrobiłeś, i dlaczego mnie wykupiłeś?"Bierze głęboki oddech.

"Bójka w barze." Mruczy. "I słyszałem jak próbowałaś się dodzwonić aby ktoś wykupił kaucje, nikt nie odebrał?" Kręcę głową. "Nie chciałbym aby ktokolwiek został w tej dziurze na całą noc." Śmieję się przeczesując moje brązowe włosy. "plus gliniarz był chujem."

"Taa, więc dziękuje." Czemu jestem tak skrępowana?

"Nie ma problemu, mogę zadzwonić po taksówkę jeśli chcesz?" kiwam starając powstrzymać się od poproszenia o zdjęcie.

  Wkrótce przyjeżdża taksówka, Ja i Louis żegnamy się. Znowu mu dziękuje za całą pomoc i wchodze do taksówki widząc jak wsiada do czarnego drogo wyglądającego samochodu.
 
    Nikt nie uwierzy w to co się dzisiaj stało.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz